Get your own Digital Clock

wtorek, 22 września 2009

Muzyczne wydanie - opowiadanie BrzydUli wg Smerfetki

Było to temu z rok, było w maju.
Pachniał bez wzdłuż i wszerz
W całym kraju.

Rozmowa Uli z Sebastianem w sprawie pracy w F&D:
Ula:
Julia, tak na imię mam
Sebastian:
Że chodzę sobie, nic nie robię i to jest mój wdzięk…
Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tym, bez dwóch zdań,
bo w tym jest rzeczy sedno,
Ze jest mi wszystko jedno,
Już taki jestem zimny drań…
Pierwsze spotkanie Uli i Marka:
Marek:
To ja, Narcyz się nazywam
Jestem piękny i uroczy – popatrzycie w moje oczy
Jestem przecież najpiękniejszy, a na pewno najskromniejszy
Jestem śliczny jak kwiatuszek, który wabi setki muszek
Niepotrzebne mi podboje, aby wszystkie były moje
Ula:
Julia, tak na imię mam
Ula poznaje Paulinę:
Paulina:
I’m a Barbie girl in a Barbie world
Life in plastic, it’s fantastic
You can brush my hair, undress me everywhere
Imagination, life is your creation
Ula zostaje asystentką a Marek prezesem:
Marek jako prezes:
To Twoja armia i życie w ciągłym biegu
Nigdy nie będziesz już sam
Możesz wreszcie zachłysnąć się powietrzem
I unieść do góry jak ptak, he-hej
Możesz wreszcie zabłądzić w wielkim mieście
Urodziłeś się, by służyć nam
Jesteś sterem, białym żołnierzem
Nosisz spodnie, więc walcz
Ula jako sekretarka- asystentka:
To ja to ja to ja,
przyłbica twoja i ostoja,
ja jestem czujna, ja jestem zwarta,
ja jestem szparka, ja sekretarka, o o o.
Marek pierwszy raz w domu Uli:
Malowane na niebiesko okiennice,
Słoneczniki wyglądają na ulicę.
Na podwórzu kundel biały pręży się jak bury kot,
A Twe oczy tak się śmiały, gdy patrzyły mi wprost.
Wody dała, chleba dała, miodu dała.
W sad wiosenny mnie powiodła między drzewa
Marek z Sebastianem wspominają dawne dobre czasy:
Marek:
Baśka miała fajny biust
Ania styl, a Zośka coś, co lubię, ech
Ela całowała cudnie
Nawet tuż po swoim ślubie
Z Kaśką można było konie kraść
Chociaż wiem, że chciała przeżyć
Ze mną swój pierwszy raz
Magda – zło, Jolka mnie
Zagłaskałaby na śmierć
A Agnieszka zdradzała mnie
Sebastian:
Oh, Karolina w Hollywood
Z Aśką nigdy nie było tak samo
Ewelina zimna jak lód,
Więc na noc umówiłem się z Alą
Wszystko mógłbym Izie dać – tak jak Oli,
Ale one wcale nie chciały brać
Małgorzata – jeden grzech
Aż onieśmielała mnie
A Monika była okej
Paulina i jej wieczne pretensje do Marka:
Marek:
Jak się masz kochanie, jak się masz
Powiedz mi, co zostało z naszych marzeń
Paulina:
Jesteś, ale cię nie ma
Jesteś, kiedy nie trzeba
Jesteś wychodzisz z cienia, nasze życie to teatr
Jesteś, ale cię nie ma, jesteś tylko w marzeniach
Marek:
Krzycz głośniej, niech słyszą Cię
I niech śmieją się z nas
Ty przecież tak lubisz, więc
No dalej, wiesz,
Krzycz głośniej, krzycz głośniej
Stłucz spokój, przywitaj wstyd
Na głowie mi tańcz
I zanim zabierze mnie
No dalej, wiesz,
Krzycz głośniej, krzycz głośniej
Niech wali się dom
Płyną wodospady szyb
Niech sypie się w proch
Nie będziemy mieli nigdy nic
Za karę Cię mam
I za karę ze mną jesteś Ty
Tak przeklął nas los
Nasze serca są jak ogień
Przed nim nie uchroni się nic
Krzycz ile masz w płucach sił
Dziś wylej swój żal
Za każdy zdradzony dzień
No dalej, wiesz-
Krzycz głośniej, krzycz głośniej
Obok siebie od tylu lat
Tak dobrze Cię znam
Dziś zrobisz to pięknie, wiem
Dalej, wiesz
Krzycz głośniej, krzycz głośniej
Paulina, gdy Marek jest z Ulą:
I nie wiadomo gdzie teraz jesteś
Znajomy zapach a ja znów mówię pas
Gdy są razem Marek i Paulina:
Paulina:
A teraz, kiedy przy mnie śpisz
Wybaczam wszystkie te nie najlepsze chwile i dni
Dotykam twoich rąk…
Wiem, że już jutro daleko będziesz stąd
Marek rozmyśla o Uli i wekslach:
Powiadają przyjaciele, że za górą,
Powiadają przyjaciele, że za rzeką
Mieszka młoda piękolica, która wróży z kart
To nie żadna czarownica, to jest tylko żart.
Czemu oni Twoich czarów tak się bali,
Czemu oni czarownicą Cię nazwali,
Czemu oni nie widzieli Twej urody,
Czemu oni nie płynęli przez te wody tak jak ja
Marek o Uli w rozmowach Sebastianem:
Ta dziewczyna jest inna, ma niebieskie oczy,
Różową sukienkę, kocham tylko ją.
Lew o Puli (myśli):
Pokonać głaz, pokochać go, ożywić w niej
Pokonać strach przed niezwykłym spotkaniem, poświęceniem i oddaniem
Poskromić wiatr, dogonić go i złapać tak
Tłumaczyć świat na sobie tylko znane z kamienia na aksamit
Roztopić lód, rozkruszyć go, pokonać strach
I rozgrzać ją, skuloną w jego wnętrzu, by czuła się bezpieczna
Spotkanie Uli i Marka po tym jak zgodziła się na objęcie stanowiska dyrektora finansowego:
Marek: Powiedz jak Ci minął dzień ?
O czym był wczorajszy sen ?
Mów mi o czym tylko chcesz ,
Ja słucham ,
czytam z Twoich ust .
Ula: Powiedz mi czy wszystko gra ?
Co Ci jeszcze mogę dać ?
Opowiadaj mamy czas ,
ja słucham ,
a Ty szukaj słów .
Gdy pojawiły się problemy ze sprzedażą:
Ula: Ukradniemy, co się da ,
z ludzi się będziemy śmiać ,
Marek: podasz rękę mi a ja
do ucha będę kłamać i zmyślać.
Sebastian do Wioli:
Niech dziś mój pocałunek na ustach innej gości
Byś mogła się przekonać, jak ona Ci zazdrości
Niech moje słodkie ręce dziś pieszczą innej ciało
Byś mogła się przekonać, jak krzyczy: “Mało, mało!”
Maciek do Uli po sukcesie PRO-S:
Podjadę pod okienko twe – zastukam, co sił
nie będę pukał długo, bo szybę bym zbił
a ty mi zaraz otworzysz
jestem bogaty, więc możesz
twój ojciec, co w polu orze nie będzie mnie bił, bo, dam ci torby z darami
Ula o Marku jako prezesie:
Rośniesz jak młody buk na moich ramionach
Jak drzewo, którego nikt, nikt nie pokona
Dałam ci wolę istnienia
Dałam ci siłę tworzenia
Nowy nieznany szlak nad twoją głową
Może jest tylko snem, a może koroną
Zostań, więc Bogiem i drzewem
Między mną, ziemią, a niebem

When a man loves the women
Jest już ciemno, ale wszystko jedno
Trzynastego wszystko zdarzyć się może
Marek chce umówić się z Ulą:
Marek:
Zostańmy sami jeden dzień
Jedyny tak do końca,
Bo ja chcę z tobą dłużej zostać
I nie godzinę ani dwie
Wystarczy jeden dzień
Bo ja chcę z tobą dłużej zostać
Ula:
Chłodno tak
Może widzę Ciebie już ostatni raz
Chodźmy stąd
Nie chcę wiedzieć, że
Jutro Cię zabraknie
Marek:
Niech Gasną dni, Szepty drżą
A ty
Prowadź mnie, milcząc rozpal sny
tak bardzo chcę w myślach twych, już być
czuć oddech twój
chwytać każdy zmysł
Nie pragnę słów wzrokiem do mnie mów
wciąż jestem tu czekam na twój znak
Ula:
A ty całuj mnie – to taka piękna gra
całuj mnie – ja ci to wszystko dam
Marek proponuje Uli SPA:
Marek:
Zróbmy to
Drogą aż do nieba lub na samo dno
Chodźmy stąd
Tylko w taki dzień
Do stracenia nic
Zanim będzie już za późno, żeby śnić
I dowiem się, że to ostatni raz…
Dziś nie będzie żal
Ula:
Lecę, bo chcę
Lecę, bo życie jest złe
Czy są pieniądze czy nie
Lecę, bo wolność to zew
Lecę, bo wciąż kocham ciebie
Kocham cię
Pierwsza noc:
Marek:
Nie bój Się ukołyszę cię do snu
Żaden ruch, żaden duch, żaden szmer
Nie zbudzi Cie ze snu
Nie bój Się ukołyszę cię do snu
Żaden ruch, żaden duch, żaden cień
Nie zbudzi Cię ze snu
Będę blisko, Ty mnie przecież znasz
Będę czule tulić twoja twarz
Będę zawsze chronić cię
Nie dam snom złym wyrwać Cię ze snu
Ula:
Śpij i zamknij oczy śnij – śnij
Śpij i zamknij oczy śnij – śnij
A ja będę twym aniołem
Twą radością, smutkiem, żalem
Będę gwiazdą na twym niebie
Będę zawsze obok Ciebie
Paula na balu z Lwem:
Przyszła dola i niedola, przyszedł smutek, blady gość
Rozłożyli wachlarz pełen trosk, zjedzą damie cały tort
Wielka dama znów tańczy sama, gubi czerwony szal
Cztery gamy dla wielkiej damy a dalej tańczy czas
Wielka dama smutkiem pijana, połyka złote łzy
Wielka dama dumna i sama w sukni z wilgotnej mgły
Druga noc w SPA:
Ula:
To, o czym będziemy rozmawiać? Raport już skończony.
Marek:
Let’s talk about sex, baby
Let’s talk about you and me
Let’s talk about all the good things
And the bad things that may be
Let’s talk about sex
Ula:
Nie mów nic zabawa trwa, świat się kręci a my z nim
Zdarta płyta gra, zapomniany dawno hit
Daj mi tę noc tę jedną noc
Marek wyznaje Uli miłość (myśli, że ona śpi):
Kochaj mnie kochaj
Bądź ze mną bądź
I nie opuszczaj
Mnie na krok
Kochaj mnie kochaj
I nigdy mniej
To wszystko, czego pragnę
Ula dowiaduje się o intrydze:
Ula:
Pewnie myślisz, że skradłeś moje serce
Pewnie myślisz, że przy Tobie będę trwać
Mylisz się nie spotkasz mnie już nigdy więcej
Nie potrafię dłużej w Twoje kłamstwa grać
Nie mam Ci już nic do powiedzenia
Szepnę tylko ostatnie, dowidzenia
Marek:
Oczy Twe
Tak pragnęły czułości
Twoje usta
Nadawały życiu smak
Włosy gdzieś
Wirowały w nicości fal
Dłonie Twe
Dotykały pięknie tak
Bo to co dla mnie miało sens – odeszło razem z Tobą
I czekam tu wciąż kocham Cię, choć poszłaś inną drogą
Ula:
Nie kłam, że kochasz mnie
Nie kłam, że weźmiesz gdzieś daleko tak, że
nie znajdą nas
Kochanie wiem, w co grasz
Ta pokerowa twarz
Nic nie da, bo ja już mówię pas
Marek:
Czekam na jeden gest
Wiara jest moją siłą
Jestem pewnien, ze wciąż
Potrzebujesz mnie
Dzień przemija za dniem
Znów nam siebie ubyło
Życie…zbyt krótko trwa,
Wiec zdecyduj się…..
Ula do Ali po rozstaniu z Markiem:
Więc teraz serca mam dwa, smutki dwa
I miłość po kres, i radość do łez
Wieczory długie i złe
Krótkie dnie,
Marek pisze list do Uli:
Miasto śpi. Już bardzo późno
Cicho tu i słyszę tylko bicie twego serca
Piszę list a to niełatwe. Ale ty, ty umiesz zawsze
Z paru słów wyczytać więcej, to co tylko zechcesz
Piszę list. Na niebie jasno. Blady świt, już gwiazdy gasną
Cicho tu i słyszę tylko bicie twego serca
Blady świt jak twoje ręce. Uwierz mi, napiszę więcej
Kiedy znów do ciebie wrócą wszystkie moje myśli
Marek, gdy Ula odchodzi:
Tak się nagle zachmurzyło
Szaro sine ciężkie niebo
Zobaczyłem Cię za oknem
Wejdź do domu to nie zmokniesz
Może Ciebie tam nie było
Tylko ze mną coś się stało
Znów mnie oszukała miłość
Tak pragnąłem Twego ciała
I widzę tylko Twoje kapelusze
Jak statki na niebie
Jak statki na niebie
Jak statki na niebie
Józef do Maćka:
Dziewczynie, którą ktoś okłamał podle,
Zawiódł nocny bar i czar ekranu -
Daruj lepszy świt niż ten, co zna już.
Nie mów, że masz piękniejsze od niej.
Miasto, które zna jak brudną plamę,
Teraz niech jak sen przy tobie zgaśnie.
Szkoła, którą dał jej ten kochany
Zniknie nagle, tak jak lęk poranny.
Szarość zwykłych dni jej nie porazi;
Place, które śpią jak po chorobie;
Ciemny, stary dom, bez gniazd bocianich;
Świata groźny szum, co płynie z gazem.
Świecić będzie jej urody nagłość
W czarną, zimną noc, i w dzień majowy.
Tylko ty masz być jak doktór mądry:
Co dzień taki sam, co dzień nowy.
Ula rozmyśla o Marku
Znowu myślę tylko o nim
Mało śpię i niewiele jem
Myśli plączą się w mojej głowie
Niedaleko poza mną umarł dzień
Gwiazdy patrzą coraz senniej
W mym pokoju żegluje zmierzch
A wierzyłam: będzie jeszcze piękniej,
Że gdy tylko zechcę mogę przestać kochać cię
Ale teraz wiem…
Ty kochasz ją, nie mnie
I nie wiesz jak to rani mnie
W sercu chowam żal wiedząc, że
Kochasz ją, nie mnie
Ula do Maćka:
Jesteś lekiem na całe zło
I nadzieją na przyszły rok,
Jesteś gwiazda w ciemności,
Mistrzem świata w radości.
Oto cały ty, nienazwany ty.
W parku:
Marek, gdy widzi Ulę z Maćkiem:
Myślę sobie, jesteś słaby, to patrz, to patrz
A w myślach:
Chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie,
przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź.
A teraz chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie,
przy mnie bądź, aaa, przy mnie bądź.
Marek do Uli, gdy chce wszystko wyjaśnić:
Pada deszcz – tak już było wczoraj
“Znowu Ty” – to są twoje słowa
W moich snach – nic się nie zmieniło
Dzień jak dzień – tak już przecież było
Nie chcę wiedzieć jak i co, po co mówić – to nie to
Nie umiałem kochać wprost znowu zakpił los
Ula:
Przeminęło z wiatrem,
Gdzieś przepadło nagle,
No i co!
Jesteś, czy Cię nie ma,
Przeminęło z wiatrem,
Zgasło już naprawdę,
No i co!
Jestem wciąż bogata
Złotem tego lata.
Tym, co w krąg.
Nie żal mi niczego.
Złego i dobrego,
Tam czy tu!
Bez niczyjej rady
Żyję do utraty
Marek:
Kwiaty we włosach potargał wiatr,
Po co więc wracasz do tamtych lat?
Kwiaty we włosach potargał wiatr,
Dawno zmieniłaś swych marzeń kształt.
I dzisiaj Ty, i dzisiaj ja –
To drogi dwie i szczęścia dwa …
Ula:
Zgubionych dni nie znajdziesz już,
Choć przejdziesz świat i wszerz i wzdłuż.
Więc choć z daleka wołasz mnie -
Nie powiem: “Tak”, nie powiem: “Nie”…
Bez wspomnień czasem łatwiej żyć;
Nie wraca nic.
Marek:
Ty – jedyne słowo z wszystkich słów.
Ty – najwięcej znaczy z wszystkich słów.
Ty znalazłaś dla mnie uśmiech dnia.
Ty uczyłaś mnie jak kochać świat.
Ula:
Jesteś piękna mówiłeś nie wiem, po co
Pewnie nie pamiętasz już jak na imię mam
Lecz nie przejmuj się nie myślę już o Tobie nocą
Bo od dawna jak Ty mnie nie kocham cię i ja
Więc zgaś światło i pokaż swoja twarz
Będę twoja, choć fałszywą grę wciąż grasz
Ty, Ty, Ty mnie nie kochasz
Nie kochasz mnie
Marek:
Płoną góry, płoną lasy, lecz nie dla mnie już,
Brak mi listów Twych, ciepła Twoich słów.
Płoną góry, płoną lasy, lecz nie dla mnie już,
Brak mi zwierzeń Twych, ciszy Twego snu.
Rzuć między nas najszerszą z rzek,
Najgłębszy nurt, najdalszy brzeg.
Rzuć między nas to, co w nas złe,
A ja i tak odnajdę Cię.
Marek zły na cały świat:
Meble już połamałem
Nowy ład zrobić chcę
Tynk ze ścian już zdrapałem
Zamurować czas drzwi
Mój jest ten kawałek podłogi
Nie mówcie mi, co mam robić
Sebastian do Marka:
Daj, daj tej dziewczynie biały welon.
Kup, kup dwie obrączki szczerozłote.
Zgaś, zgaś uśmiech ludzi złych.
A potem daj, daj tej dziewczynie czyste ręce.
Idź, idź do jej matki na niedzielę.
Walcz! Walcz! Niech was nie pokona czas.
Marek po rozstaniu z Ulą:
Z Tobą odeszły anioły
Jest noc w ogromnym domu
Umierałem i wołałem do nich
Nie ma nas, nie ma nas
Nie ma nas…
Płynie miasto a ja w nim tonę
Białe mury upadły i koniec
Brud dookoła i sam na ulicy
Kiedy krzyczę, kiedy krzyczę
Nie ma nas…
I tak wszystko to, co mam jest w naszych sercach
Z Tobą odeszły anioły
Nie ma nas, zostałem sam, sam
Zostałem sam, sam…
Marek do Sebastiana po rozstaniu z Ulą:
Już jakiś czas nie ma jej
Tańczę, wódkę piję
Jesteśmy tu, ludzi tłum a myśli dookoła
Nie wiem sam czy tego chcę
Chyba jedź do domu
Paula do Marka przed ślubem:
Może i nie jestem taka, jaką chciałbyś abym była
Czasem jestem jestem próżna i potrafię być niemiła
Często zmienna jak pogoda i za bardzo pewna siebie
Ale przecież to nie powód, aby dzisiaj stracić ciebie
Obiecuję że po ślubie zmienię w sobie dużo rzeczy
Twoja miłość z moich wad szybko mnie wyleczy
Będę grzeczna jak aniołek zawsze twoja tak jak zechcesz
Marek parę minut przed ślubem:
Jeden dzień, jedna noc a w życiu jakby piękniej
Byłem z nią parę chwil, było tak namiętnie
A teraz jestem tu, ludzi tłum a myśli takie dziwne
Nie wiem czy sam tego chcę, lecz nikt tu nie jest winny
Myślę, że nie stało się nic
Myślę, że nie stało się nic
Paula w kościele, gdy Marek się nie pojawia:
Wczoraj mi obiecywałeś będę z tobą do końca twych dni
Dzisiaj płaczę świat się śmieje, co się z tobą Aniu dzieje
Moje serce krwawi, bo mój chłopak się nie zjawił
Stoję sama w sukni białej przed ołtarzem

Paula po rozstaniu z Markiem w rozmowie z Violą:
To był maj
Pachniała Saska Kępa
Szalonym zielonym bzem
To był maj
Gotowa była ta sukienka
I noc się stawała dniem
Już zapisani byliśmy w urzędzie
Białe koszule na sznurze schły
Nie wiedziałam
Co ze mną będzie
Gdy tamtą dziewczynę
Pod rękę ujrzałam z nim
Wiola:
Małgośka wróżą z kart, on nie jest grosza wart
A weź go czart, weź go czart
Małgośka tańcz i pij
A z niego sobie kpij
Jak wróci powiedz nie, niech zginie gdzieś na dnie
Oj głupia ty, głupia ty
Paulina:
Małgośka mówią mi
On nie wart jednej łzy
On nie jest wart jednej łzy
Gdy Ula myśli, że Marek jest mężem Pauli;
Widziałam biały ślub
Idą święta
Nie słyszałam z daleka słów
Może rosną
Im już pisklęta
A suknia tej nowej
Uszyta jest z moich snów
Ula wybacza Markowi:
Tak naprawdę wiele dałabym by z Tobą być
I tak wiele dałabym, lecz nie mam nic
I tak wiele dałabym by dotknąć gwiazd
I tak chciałbym byś przy mnie trwał
Bo tak naprawdę wszystko, czego pragnę to przy Tobie być
I tak naprawdę wszystkim czego pragnę
jesteś ty…
Marek:
Zabiorę Cię…Właśnie tam…
Gdzie jutra słodki smak
Zabiorę Cię…Właśnie tam
Gdzie słonce dla nas wschodzi
Zabiorę Cię…Właśnie tam,
Gdzie wolniej płynie czas
Zabiorę Cię…Właśnie tam
Gdzie szczęściu nic nie grozi
Ula:
Dość mam już pustych dni
I świąt, których nie było
Między nami jest coś
Nie zaprzeczaj mi
Tyle mogę Ci dać
Solą życia jest miłość
Boisz się wielkich słów
To nie wstyd….
Lew do Pauli:
Powiedział wprost:
“Ty moja bądź, Droga Aniu!
Skoro świt ja i Ty wyjeżdżamy
Mam swój dom
Tam gdzie rosną tulipany.”
“Będziesz tam, mówił pan, pierwsza damą,
Dlatego dziś mą musisz być,
Moja Aniu!”
Lew wyznaje miłość Pauli:
Ja przed tobą otwieram wszystkie części nieba,
Odkrywam słońce…
Możesz więcej się nie bać, ja na wszystko przyrzekam
Będę zawsze przy tobie
Paula do Lwa po przyjętych jego oświadczynach:
Show must go on
W dniu ślubu
Już mi niosą suknie z welonem
już cyganie czekają z muzyką
koń do taktu zamiata ogonem
mendelsonem stukają kopyta
Jeszcze ryżem sypną na szczęście
gości tłum cos tam fałszywie odśpiewa
złoty krążek mi wcisną na rękę
i powiozą mnie windą do nieba
Ula do Marka:
Przetańczyć z tobą chcę całą noc
Niech na nas gapią się, no i co?
Już każdy wie, że ty kochasz mnie
Więc wszystkim na złość przetańczmy tę noc
Bo życie tak krótkie jest
Aleks do Adama:
Minął czas, naszych spotkań,
Minął dzień, zaginął biały miś
I pozostał żal i smutek,
Po dziewczynie, po misiu i po snach.
Hej dziewczyno, spójrz na misia,
Niech przypomni chłopca ci
Nieszczęśliwego małego misia,
Który w oczach ma tylko białe łzy.
5 lat później
Nieprawda Coś w nim jest
Ma delikatny głos
I bardzo czujny nos
I kilka śmiesznych łat
Niewiele liczy lat

Puszek okruszek
Puszek kłębuszek
Bardzo go lubię
Przyznać to muszę
Puszek okruszek
Kłębuszek

2 komentarze:

  1. Zrób filmik na podstawie ~tego~ i wstaw na youtube - będzie jeszcze lepiej

    OdpowiedzUsuń